Wszystkie wpisy, których autorem jest Monika - Gallerystore

Dzieła sztuki wpasowujące się w nasze nastroje

Każdy z nas miewa różne nastroje, które uzależniają od siebie wygląd całego naszego dnia. Bo nastrój bywa też krótki, czasowy i zazwyczaj ogranicza się do jednego dnia, bo w dniu następnym czuć się możemy już całkowicie odmiennie. Niemniej nastroje dzienne są dla nas swoistym wyznacznikiem, drogowskazem, który pokazuje nam kierunek myśli, pragnień i odnoszenia się do innych osób. Jeżeli widzimy na ulicy jakiegoś kierowcę, który przez okno swojego samochodu wykrzykuje różne obraźliwe słowa w stronę innych użytkowników ruchu, to możemy zakładać, że ta osoba ma po prostu zły dzień. Kiedy w sklepie kupujemy dla siebie bułki, mleko i cukier do kawy, a obsługuje nas kasjerka, która ma smutną minę, która nieprzyjemnie się do nas odnosi, to również możemy założyć, że osoba ta ma gorszy dzień i wolałaby spędzić go w domu, zamiast obsługiwać klientów w sklepie. Emocje i nastroje każdego dnia są inne i za każdym razem zupełnie inaczej staramy się sobie z nimi radzić. Ich wynikiem są podejmowane przez nas konkretne decyzje, które układają nam cały dzień. A związane z tym jest również obcowanie z określonym rodzajem sztuki.

Bo kiedy jesteśmy radośni, kiedy czujemy, że obecny dzień jest i będzie piękny, to chcemy góry przenosić z tej radości, pragniemy obdarzać naszym szczęściem wszystkich dookoła i nie widzimy żadnych ograniczeń dla nas i dla naszego życia. Jakiej muzyki słuchamy w takie dni? Oczywiście radosnej, pełnej nadziei, miłości, szczęścia i dobrego nastawienia. Nie zasmucamy się depresyjnymi melodiami, nie chcemy słuchać piosenek o śmierci, smutku, bólu czy rozstaniach. Chcemy potęgować uczucie naszego szczęścia dlatego sięgamy po muzykę radosną. Tak samo jest w przypadku wszystkich innych dziedzin sztuki, czyli książek, filmów, obrazów czy programów telewizyjnych. Dostosowujemy ich repertuar do siebie i swojego nastroju, bo tak nakazuje nam intuicja. Mówi nam ona, że nie warto psuć tego wyjątkowego dnia i trzeba podkręcić nasze szczęście jeszcze bardziej, żeby móc korzystać z niego w pełni.

Gdy jesteśmy smutni, a takie dni zdarzają się nam bardzo często, to mamy kompletnie odmienne podejście do sztuki, którą się otaczamy. Nie chcemy patrzeć na czyjąś radość, nie chcemy sztucznie cieszyć się i pocieszać radosną muzyką czy pozytywnymi filmami. Obcujemy wtedy z dziełami sztuki, które odpowiadają naszemu nastrojowi, które idealnie wpasowują się w nasze emocje i współgrają z myślami. W takie dni najlepiej jest zostać w domu i nie przejmować się problemami, ale nie każdy ma taką możliwość. Dlatego właśnie wielu smutnych ludzi spotkać można na ulicach, w sklepach czy w kinach, gdzie wybierają się na potencjalnie smutny film. A takie potęgowanie smutku również jest podświadome, intuicyjne. Różnica polega na tym, że smutek spotęgowany do jakiegoś punktu krytycznego, przedawkowany wręcz staje się w końcu nie do zniesienia i mija sam, bez naszych wytężonych wysiłków. Oczywiście nie zawsze tak się musi dziać, ale warto pamiętać, że daną emocję, dany nastrój, który nie jest zbyt optymistyczny, najlepiej jest zwalczyć sztuką odpowiednio do niego dopasowaną na zasadzie sięgnięcia w nim dna i mocnego odbicia się od niego.

Różnego rodzaju dzieła sztuki są doskonałymi nośnikami określonych emocji, które wszyscy dobrze znamy i których często potrzebujemy. Sztuka radosna towarzyszy nam w dni, w których mamy doskonały nastrój, kiedy czujemy, że możemy wszystko. Sztuka mało optymistyczna z kolei jest elementem, którego najwięcej pragniemy dostarczać sobie w smutne dni, gdy radość wydaje się nam jedynie wywołującym łzy wspomnieniem dalekiej przeszłości. Jednak każdy dzień przynosi coś nowego w naszym życiu i każdy z nas powinien być na wszystko przygotowany. Otaczanie się sztuką odpowiadającą naszemu nastrojowi jest doskonałym pomysłem na potęgowanie danych uczuć, które możemy chcieć albo utrzymać przy sobie na długo, albo których chcemy się szybko pozbyć, bo nie dają nam niczego dobrego i sprawiają, że nie jesteśmy sobą.

Jak wiele zmienia obraz na pustej ścianie?

Wielu z nas ma puste ściany w swoich mieszkaniach i nie myślimy o tym, by czymkolwiek je wypełniać. Współczesny tryb życia sprawia, że najważniejsza jest dla nas praca i możliwość spędzania swojego czasu wolnego w sposób, który nie uwzględnia w sobie siedzenia w domu. Nasze mieszkania coraz częściej traktujemy jedynie, jako miejsce, w którym można zjeść śniadanie, kolację i gdzie można spędzić noc. Zresztą nie zawsze taki stan rzeczy funkcjonuje z naszego wyboru, bo wielu z nas podróżuje po kraju i świecie, a w innym przypadku spędzamy nadgodziny w pracy, kończąc ważne projekty. I w taki właśnie sposób nie zawsze zwracamy uwagę na drobne szczegóły w naszych mieszkaniach, nie przejmujemy się pewnymi brakami czy wadami, które są dla nas mało istotne. A jednak puste mieszkania, w których znajdują się tylko nieliczne meble, potrafią być smutne, mało inspirujące i pozbawione znaczeń. Wielu ludzi, którzy większość swojego wolnego czasu spędzają w domach przykłada uwagę do zupełnie innych rzeczy, niż osoby poza domem spędzający całe swoje życie. Domatorzy bowiem przykładają więcej uwagi do drobnych elementów, które nadają wnętrzom smaku.

Bo pusta ściana jest tylko pustą ścianą. Może być pomalowana na piękny kolor, mogą stać pod nią piękne krzesła i stół, albo fotele, w których można wypocząć, ale nie wypełnią te przedmioty miejsca, które ciągle będzie dostępne. Do samego sufitu straszyć nas będzie pustka, która mimo radosnych barw może jedynie odpychać i nie wywoływać żadnych emocji. W mieszkaniach domatorów na ścianach zawsze coś jest, coś zawsze zasłania pustkę. Dla wielu ludzi unikanie dużych powierzchni, które są puste może wydawać się zagracaniem pomieszczeń, pomniejszaniem ich w sposób optyczny, ale prawdą jest, ze pusta ściana nie wygląda przyjaźnie. Dlatego warto ją czymś wypełnić, dać jej jakiś element, który rozbudzi w niej życie, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. Doskonałym pomysłem na urozmaicenie wnętrza pokoju jest powieszenie na ścianie obrazu lub fotografii w większym formacie.

W przypadku fotografii wielu ludzi idzie o krok dalej i zleca odpowiednim firmom wykonanie swoistej fototapety, która umieszczona może być na ścianie danego pomieszczenia. W ten sposób stworzyć sobie można piękny klimat w sypialni i naprzeciw łóżka umieścić panoramę słynnego miasta uchwyconą nocą. Można też zabrać do domu widok gór lub morza i cieszyć nim oczy w każdej chwili. Jednak w większości przypadków ludzie decydują się na mniejsze, skromniejsze rozwiązania, które również są idealne. Powieszenie na ścianie oprawionego obrazu lub fotografii przedstawiającej jakiś urokliwy moment od razu ożywi pustą przestrzeń i sprawi, że będzie można na czymś oko zawiesić podczas wchodzenia do danego pomieszczenia. Nie musi to być nic krzykliwego, nie trzeba od razu obwieszać wszystkich ścian w domu dziełami sztuki różnych artystów. Wystarczy mały obraz, który znajdzie swoje miejsce na środku ściany i nada jakiegoś znaczenia wnętrzu mieszkania, które stanie się po prostu ciekawsze.

Drobne rzeczy potrafią w odpowiedni sposób urozmaicić nasze życie i nasze mieszkania. Wystarczy odrobina chęci i pomysłowości, by puste ściany w mieszkaniu stały się pełne emocji, nawet za sprawą najmniejszej fotografii. Wystarczy kupić piękny obraz w średnim rozmiarze, by pustka wiejąca ze ścian zamieniła się w przestrzeń otaczającą jakieś znaczenie. Bo mały obraz czy fotografia potrafią zrobić różnice na ścianach naszych mieszkań czy chociażby w siedzibie naszej firmy. Jest to drobny element, który wydaje się niewiele zmieniać w naszym otoczeniu, ale który robi ogromną różnicę. Bo pustka nie zawsze jest kojąca i nie zawsze oznacza posiadanie dobrego smaku. Często za to kojarzyć się może z brakiem pomysłu na wystrój wnętrza i z surowością gospodarza. Obraz na ścianie stanie się na pewno symbolem wyobraźni i pomysłowości, nawet jeżeli będzie mały i kompletnie oderwany od całego wystroju wnętrza. Wystarczy, że będzie przyciągał uwagę i wywoływał jakieś emocje.

Dowolność interpretacji, dowolność przekazu

Dzieła sztuki potrafią czasem zaskoczyć nas, jako odbiorców. Mogą wywoływać różne emocje, od złości i agresji po oczarowanie i miłość odczuwaną do całego świata. Pojawiać się może również dezorientacja, zaskoczenie czy oniemienie. Bo dzieła sztuki nie zawsze pokazują nam różne rzeczy w formie, która jest przez nas z czymś kojarzona bardzo mocno. Nie zawsze ich tytuły odzwierciedlają to, co widać na płótnie, co można przeczytać lub obejrzeć w telewizorze. Czasem stajemy przed koniecznością interpretacji danego dzieła w sposób, który jest dla nas nowy. Gdy widzimy obraz zatytułowany „słońce”, a na płótnie nie widać niczego poza ciemną farbą i jakimiś jaśniejszymi punktami, to zaczynamy główkować, dlaczego akurat „słońce”? Co miał autor na myśli, co pragnął nam przekazać i jaki był cel tej swoistej prowokacji, która jest jedną wielką nieoczywistością, zaprzeczeniem dobrze znanych definicji i tego, co uważamy za jedynie słuszne. Ale tak jest również rola sztuki, by coś teoretycznie niepozornego, jak tytuł przeczący wizji artystycznej, mogło zmusić odbiorców do wysilenia umysłu i poszukania samodzielnie odpowiedzi na pewne pytania.

A po krótszym lub dłuższym namyśle wnioski pojawić się mogą zaskakujące i często zawstydzające nas, bo mogliśmy wpaść na coś wcześniej. Ale rolą artystów jest poruszanie umysłów i wyobraźni ludzi, by mogli sami znaleźć pewne rzeczy, pewne odkrycia, które nie są oczywiste, ale i tak dobrze nam wszystkim znane. Dlatego wielu twórców korzysta ze swojego przywileju, którym jest dowolność przekazywania swoich myśli. Polega ona na możliwości przedstawienia oczywistości pod postacią, która nigdy by się nam z nią nie skojarzyła. Ale może być też tak, że ta oczywistość wynikająca z tytułu pojawia się w dziele w formie wyraźnej, ale otoczonej czymś, co nam do niej nie pasuje. Ale tylko teoretycznie, bo w głowach artystów zawsze znajduje się jasna wizja ich twórczości i tego, co i jak pragną nam przekazać. A naszą rolą jest interpretowanie danego dzieła sztuki na wiele różnych sposobów, które wydają się nam najodpowiedniejsze.

I tutaj pojawia się również kwestia właśnie tej naszej interpretacji dzieł sztuki. Bo każdy z nas może czynić to w dowolny sposób. Możemy daną oczywistość przyjmować za pewnik i nie przejmować się przesłaniem kryjącym się po bokach, możemy również zauważyć coś więcej, niż tylko tytułową wizję i wejść w głąb przekazu. Znajdowanie w dziełach sztuki okrytych znaczeń, doszukiwanie się pewnych wartości, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka – jest to sens obcowania ze sztuką. Dla przykładu, cóż widzimy, kiedy wpatrujemy się w obraz autorstwa Amelii Augustyn zatytułowany „Pejzaż z drzewem”? Dostrzegamy drzewo, a raczej jego zanikający kształt i wiemy, że jest gołe, bez liści. A może się nam wydaje? Widzimy czerwień w oddali i myślimy o pożarze lasu, ale może to być równie dobrze blask zachodzącego słońca, które lubi wieczorami przyozdobić niebo i świat kolorem czerwonym. Po drugiej stronie drzewa łysego jest drzewo, które wydaje się mieć liście, chociaż może również płonąć, może być skąpane w płomieniach, które je otaczają. A może patrząc na ten obraz warto wyjść poza ramy zwykłego myślenia i nie przejmować się tytułem? Zależy to tylko od nas i naszych chęci.

Bo każdy z nas inaczej interpretować może wszystko. Dosłownie. Dzieła sztuki wielu artystów zostawiają nam ogromne pole do popisu dzięki swojej wieloznaczności i oryginalności, dzięki przekazywaniu oczywistych rzeczy za pomocą niekonwencjonalnych wizji. Wszystko ma swoje znaczenie, ale też wszystko może być pozbawione oryginalnego znaczenia, do którego tak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni, że uważamy je za nietykalne, nieśmiertelne. Niemniej sztuka potrafi nas zaskoczyć i stworzyć nam okazję do zmiany swojego myślenia, a przede wszystkim do zmiany postrzegania wielu rzeczy. Albo może być po prostu traktowana dosłownie w każdym calu. Tyle że w tym ostatnim przypadku cała zabawa w poszukiwanie nowych znaczeń traci wiele na swojej wartości.

Wspomnienia, które są z nami przez całe życie

Najwięcej wspomnień, które przyjemnie oddziałują na nas przez całe nasze życie, pochodzi z czasów naszego dzieciństwa. Był to okres, w którym pierwszy raz doświadczaliśmy wielu rzeczy i spotykaliśmy się ciągle z nowymi sytuacjami. Pierwszy wyjazd w góry, pierwsze słodycze, pierwsze kakao i czekolada. Wszystko smakowało nam wtedy wybornie, bo i wszystko było wspaniale świeże. Oczywiście tych nieprzyjemnych sytuacji również doświadczaliśmy sporo, ale w momencie wkroczenia w dorosłość, kiedy już zaczynamy żyć własnym życiem wiele wspomnień wraca do nas niemal każdego dnia. Zwłaszcza, gdy poczujemy jakiś znajomy smak, którego od dawana nie kosztowaliśmy, gdy usłyszymy znajomą melodię, która przywiedzie na myśl dawne czasy. Wspomnienia, które pochodzą z czasów naszego dzieciństwa potrafią uspokoić nas, dać nam radość i sprawić, że rozpłyniemy się w tych rozmyślaniach nad przeszłością. Wiele wspomnień będzie z nami bardzo długo, wiele pozostanie zamazanych i oczekiwać będzie na ten swoistym impuls pod postacią jakiegoś elementu, który przypomni nam coś przyjemnego. I tak dziać się będzie do końca naszego życia.

Jednym z tych pięknych wspomnień będzie zawsze wyjazd nad morze i ta chwila przed samym wyjściem na plażę. Kiedy przyjeżdżamy raz roku lub częściej na wybrzeże, kiedy rozpakowujemy nasze bagaże w wynajętym mieszkaniu, to czujemy w powietrzu ten charakterystyczny zapach, widzimy piękne niebo i dostrzegamy w oddali linię drzew, które sugerują nam, gdzie znajduje się plaża. Jak już wszystko przygotujemy to wyruszamy spacerem nad morze i kilkadziesiąt metrów od plaży zaczynamy słyszeć szum fal, śmiech dzieci i okrzyki dorosłych. Najpiękniejszy jest jednak moment samego przechodzenia ze świata, jaki znamy, świata twardo stąpającego po otaczającej nas ziemi, świata pełnego budynków, pól, łąk czy lasów, a w którym gdzieniegdzie tylko znaleźć można rzeki czy jeziora. I ten moment wchodzenia lekko pod górę, dostrzegania w przejściu na plażę ogromnej powierzchni morskiej, która rozciąga się po horyzont jest piękny. Zbliżamy się powoli do brzegu morza, czujemy powiew morskiej bryzy, słyszymy szum fal i czujemy się, jak to dziecko, które pierwszy raz w życiu nad morze pojechało i wykazywało się zainteresowaniem, podnieceniem i niecierpliwością, by zobaczyć, co czai się za wydmą i linią drzew.

Emocje te wracają do nas zdecydowanie za rzadko(chociaż może właśnie dzięki temu są wyjątkowe). Trzeba kolekcjonować piękne chwile i sytuacje, które dobrze na nas działają, byśmy mogli koić swoje nerwy także w trakcie naszych normalnych dni. Bo nie ulega wątpliwości, że obraz „Wyjście na plażę” autorstwa Krzysztofa Tracza przywołuje na myśl właśnie ten wyjątkowy moment przekraczania granicy dwóch światów – morskiego i lądowego. Czuć w tym dziele emocje, które towarzyszą niemal nam wszystkim, kiedy tylko po długiej nieobecności na wybrzeżu, wracamy w ulubione miejsca i pierwszy raz od wielu miesięcy odkrywamy przed sobą widok morskich fal. Czujemy się wtedy wyjątkowo, niepowtarzalnie i szczęśliwie. I nic nie stoi na przeszkodzie, by można było zabrać ze sobą te emocje i cudowne chwile i móc ogrzewać się przy nich zimową porą, kiedy siedzimy w domu po pracy.

Wspomnienia, jakie każdy z nas ma w swojej głowie potrafią być magiczne, przyjemne i sprawiające nam ogromną radość. Zwłaszcza te, które pojawiają się niespodziewanie, które gdzieś zaginęły na jakiś czas w naszych myślach, ale powróciły za sprawą drobnych impulsów. A najwięcej tych wspomnień pochodzi właśnie z czasów naszego dzieciństwa, gdy wszystko, co nas spotykało było nowe i piękne. Jak ta pierwsza w życiu wyprawa nad morze, pierwsze poczucie zapachu morskiej wody, charakterystycznego klimatu i pięknego dźwięku, który słychać z oddali, a który zwiastuje piękne chwile spędzone na plaży. Tego się nie zapomina, a emocje z tym związane wracać potrafią zawsze podczas kolejnych wypraw na wybrzeże. Chwile magiczne, które działają na nas wyjątkowo i kojąco wręcz.

Piękno i groza natury

Można śmiało powiedzieć, że natura jest największym i pierwszym artystą tego świata. Od początków naszej ziemi wywiera swój wpływ na wiele elementów znajdujących się na naszej planecie, żłobi wielkie koryta rzek, tworzy góry i doliny. To dzięki pracy natury, która trwała setki tysięcy, a nawet miliony lat w dzisiejszych czasach jesteśmy w stanie cieszyć oczy pięknymi widokami wodospadów, jaskiń, kanionów czy górskich przełęczy. Ale dzieła natury nie zawsze muszą być tworzone przez długi czas, bo i obecnie posiada ona spory arsenał zjawisk pogodowych, które potrafią wywrzeć na wszystkich ogromne wrażenie. Huragany, wichury, powodzie, sztormy na morzu, burze z piorunami, mgły, opady deszczu, lawiny śnieżne czy upały tak mocne, że tworzące ogromne pustynie – natura potrafi przypomnieć nam wszystko, kto tak naprawdę rządzi na tej planecie i gdzie jest miejsce człowieka. Przeraża, straszy, powoduje niepewność, zabiera życia, ale i zachwyca, daje piękno, pozwala na odczuwanie wzruszenia i fascynacji. Żaden człowiek nie jest w stanie dorównać monumentalnym dziełom natury, które mogły powstawać przez tysiące lat, ale które powstały naturalnie i to bez żadnych planów i przygotowań.

I w tej małości swojego istnienia człowiek podziwia piękne widoki, zachwyca się bogactwem form przyrody i świata, a także czerpie inspiracje z kształtu planety. Bo nie ma lepszego źródła pomysłów do działania, niż natura i przyroda. Dlaczego w dzisiejszych czasach tak popularne jest latanie samolotami? Bo ludzie zapragnęli wzbić się w powietrze niczym ptaki. Dlaczego miasta skupiają w sobie wielu ludzi, którzy pracują codziennie tworząc swoją pracą jeden wielki ciąg zdarzeń i zależności? Bo ludzie są zwierzętami stadnymi, jak wilki, ale też lubią tworzyć społeczności, w których każdy zna swoje miejsce. Tak jak mrówki. W naturze podpatrujemy najlepsze rozwiązania, które są jednocześnie najprostsze. Przy czym proste nie oznacza gorsze, złe niewłaściwe. Oznacza to tylko tyle ile, że jest idealnie wpasowane w czyjeś oczekiwania. I w przypadku tej inspiracji naturą i naszą planetą nie dziwi fakt, że piękne dzieła powstają w wyniku uwieczniania natury w całej jej okazałości i majestatyczności.

Bo pejzaże, martwa natura, zdjęcia zjawisk pogodowych, które uwieczniają groźne i śmiercionośne nawet chwile, są nam potrzebne. Nie tylko dlatego, żebyśmy wszyscy pamiętali ciągle o tym, że natura jest potężna i potrafi w jednej chwili zabrać nam życie, chociaż ten aspekt powinien być bardziej wyszczególniany, bo mogłoby to doprowadzić do ewentualnego ogólnego poszanowania natury i zaprzestania niszczenia świata. Niemniej w dziełach, które pokazują siłę przyrody znaleźć można ukojenie, docenienie swojego obecnego życia i dostrzeżenie tego, jak wiele jesteśmy warci my i nasze dotychczasowe osiągnięcia w obliczu siły, która naprawdę rządzi światem i która potrafi szybko zmienić swoje oblicze z łagodnej na okrutną. W takich dziełach dostrzegamy piękno i przestrogę przez ignorowaniem natury.

Dlatego dzieło autorstwa Tomasza Tracza, które nosi tytuł „Pejzaż morski” zachwycić potrafi i przerazić jednocześnie. Bo piękny jest widok fal rozbijających się o burtę żaglowca, majestat natury, którą ludzie od zawsze starali się ujarzmić. Ale i przerażający jest fakt, jak niewiele znaczy ta łódka, ten środek transportu dla ludzi w obliczu ogromu wody i szalejącego żywiołu, który potrafi niszczyć wszystko na swojej drodze. Wspaniałym jest widok zmagań ludzi, którzy walczą z siłami natury w imię własnej przyjemności, chwały, życia zawodowego czy pomagania innym. Mimo iż żaglowiec na obrazie wypełnia sporą część płótna, to pokazuje nam to również jego kruchość. A kruchość ta dotyczy wszystkich nas, kiedy przyjdzie moment zmierzenia się z siłami natury. Dzieła sztuki, które ukazują nam potęgę zjawisk pogodowych, monumentalność przyrody i jej pomysłowość pozwalają na znalezienie pokory swoistej, poszanowania wyższości przyrody, która mimo iż działa w sposób nieprzewidywalny i bezmyślny, bo uwarunkowany jedynie kilkoma czynnikami fizycznymi, to i tak bierze nad człowiekiem górę w wielu przypadkach.

Spotkania niespodziewane i te, na które czeka się długo

Los, który rządzi naszym życiem i całym światem potrafi mocno namieszać w otaczającej nas rzeczywistości. Zawsze wydaje się nam, że jesteśmy panami(albo paniami) własnego życia, że tylko nasze decyzje są w stanie doprowadzić nas do konkretnego punktu i nie ma w naszych działaniach, ani w naszych perypetiach żadnego przypadku. Uważamy, że jesteśmy jedynymi osobami odpowiedzialnymi za naszą rzeczywistość. I po części mamy rację, bo nasze decyzje prowadzą do sytuacji, na które samodzielnie zapracowaliśmy. Nasze wybory i przekonania wpływają na środowisko, w którym przebywamy codziennie i każdy jest kowalem własnego losu – mało jest rzeczy, które przychodzą do nas za darmo i bez zapowiedzi. A jednak los, przypadkowość i nieprzewidywalność funkcjonują na tym świecie tak samo, jak nasze niezależne decyzje i sytuacje życiowe, za które czujemy się odpowiedzialni. Przypadków może nie być na świecie, wszystko dziać się może w jakimś celu, ale i tak nikt z nas nie przewidzi wszystkiego, co może się przydarzyć nam lub naszym bliskim czy znajomym.

Bo los potrafi być przewrotny, a jednocześnie można go czasem przewidzieć. Niemniej zawsze podąża w parze z niepewnością i niespodziankami. Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek, jak to jest, że spotykamy na naszej drodze ludzi, którzy są dla nas bardzo ważni? Jak to się stało, że nasza żona, mąż, dziewczyna, chłopak, przyjaciel czy kolega z pracy trafili akurat do miejsca, które pozwoliło nam ich spotkać? Jak to się stało, że to my znaleźliśmy się w sytuacji, która dała nam miłość czy przyjaźń? Otóż to właśnie wynikło z losu, który tak właśnie postanowił w naszym i w każdym innym przypadku. Pozwala on ludziom na odnajdowanie siebie czy unikanie innych spotkań. Los rzuca nas w określonych kierunkach i mimo iż czujemy, że panujemy nad naszą sytuacją, to panowanie to jest tylko i wyłącznie pozorne, a na pewno nie pełne tak, jak byśmy tego chcieli. Bo nie wszystko potrafimy przewidzieć w naszym, życiu, a kiedy ktoś nad czymś panuje, to nie jest w stanie zostać zaskoczonym. Prawda?

Do czego można przyrównać nasze życie? Kule bilardowe wydają się w tym miejscu najlepszym przykładem. Raz wprawione w ruch podążają w określonym kierunku, trafiają w bandy i w inne kule, które przez nas poruszone podążają dalej w odpowiednim kierunku. Poruszamy się czasem wolniej, a czasem szybciej w czasie i przestrzeni, obieramy właściwe dla nas kierunki i zmieniamy je po drodze pod wpływem napotkanych w naszym życiu osób i ograniczeń. Jesteśmy kulami bilardowymi, które mogą wydawać się bezwładne na to, co się dzieje, ale które jednocześnie wywierają jakiś efekt na inne kule. Brzmi znajomo? Bo takie jest nasze życie. W taki sposób poznajemy nowych ludzi, którzy pojawiają się z zaskoczenia. Możemy także spodziewać się takiego spotkania na długo przed jego nastąpieniem, ale nigdy też nie wiadomo, co wydarzy się po drodze.

Dzieło autorstwa Agaty Padol, obraz zatytułowany „Spotkanie” doskonale pokazuje te zależności, które rządzą naszym światem. Mamy tło, które jest rozmazane, zniekształcone jakoby pod wpływem upływającego czasu i zmieniającej się rzeczywistości i mamy kule bilardowe, które oddziałują na siebie. Są blisko siebie, dotykają się, a jedna z nich stoi na uboczu i przypatruje się całej scenie. A może kule te są w ruchu i ukazują moment kontaktu, po którym momentalnie nastąpi zmiana miejsc i widoku? Takie jest nasze życie, pełne niepewności i nieprzewidywalnych sytuacji, które mogą trwać długo, albo krótko. Ale sytuacje te dają nam określone efekty, oddziałują na nas i naszą przyszłość, sprawiają, że jesteśmy innymi ludźmi, bo doświadczamy nowych rzeczy i emocji. Jesteśmy kulami bilardowymi czy się nam to podoba, czy nie, a jednak mamy jakiś wpływ na to, co dzieje się w naszym życiu. Bo nie wszystkie stoły bilardowe są równe, nie zawsze uderzenie kijem jest celne i nie zawsze wiatr jest lekki skierowany w stronę, w którą ktoś nas pchnął. Mimo wszystko to od nas zależy, jak nasze życie będzie wyglądać i jak korzystać będziemy z sytuacji, które podsuwa nam los.

Sztuka zawsze ukoi nasze nerwy i serca

Co robimy, gdy jest nam źle z jakiegokolwiek powodu i nie chcemy dłużej wystawiać się na działanie złych emocji? Wracamy do domu i chowamy się w swojej bezpiecznej przystani, by zregenerować siły i pozbyć się nieprzyjemnego posmaku z ust i z ciała. Ale schronienie się w naszym mieszkaniu nie załatwi wszystkich spraw. Samo siedzenie w ulubionym fotelu nie zawsze jest jakimkolwiek sposobem na radzenie sobie z problemami i przeciwnościami losu. Większość z nas robi coś jeszcze, coś przyjemnego, dobrego, kojącego i dającego nadzieję oraz radość. Obcujemy ze sztuką. I choć brzmi to poważnie i kojarzy się ze starszymi osobami uczęszczającymi na przedstawienia teatralne lub do opery, to i tak każdy z nas w sztuce upatruje rozwiązanie swoich problemów emocjonalnych. Chcemy oderwać się od szarej rzeczywistości, zatopić w świecie, który jest dla nas bardziej przyjazny i pożądany każdego dnia. Pragniemy zapomnieć o tym, co sprawiło nam przykrość i co dało nam mocno popalić.

Robimy to niemal wszyscy, bo wiemy, że sztuka ma w sobie tę zbawienną moc kojenia nerwów i głaskania naszego serca. Daje nam nadzieję, radość, przyjemność, pozwala na zapominanie o przykrych sprawach i skupianie się na czymś, co jest ciekawsze i bardziej pociągające. Dlatego czytamy książki, słuchamy muzyki, oglądamy filmy czy kontemplujemy fotografie oraz piękne obrazy. Niektórzy z nas uciekają w swoje pasje, czyli niejako przyczyniają się do powstawania sztuki – robią zdjęcia, piszą, malują, tworzą różnego rodzaju rzeźby czy instalacje artystyczne. Sztuka zawsze daje nam to, czego się od niej oczekuje, czyli oderwanie od rzeczywistości i możliwość poukładania w swojej głowie pewnych kwestii. I jest w tym jeszcze jedna korzyść, czyli poszerzanie swoich horyzontów, rozwijanie wyobraźni i udoskonalanie swojego słownictwa. Dostajemy pomoc w nagłych przypadkach, powód do uśmiechnięcia się i ucieczki od problemów, a jednocześnie wpływamy na kształt własnej osobowości i rozmiar naszej wiedzy.

I tak było od zawsze, od najdalszych czasów, o których dzisiaj uczą się dzieci w szkołach. W starożytności obecność sztuki w życiu ludzi byłą tak pożądana, że często wystarczyło wystawienie przedstawień teatralnych, by stłamsić jakieś społeczne niepokoje. Sztuka pozwala na ukojenie nerwów i pozbieranie myśli, staje się drogą do szczęścia, ale nie zawsze musi dawać zrozumienie i być pełna przekazów, które zbawiają świat. Może być również efektem twórczości czysto rozrywkowej, nie dawać nic poza przyjemnością. Bo sztuka to nie tylko pełne mądrości książki czy ambitne filmy dla koneserów. Sztuka to także sposoby na zaprzestanie myślenia, czyste oderwanie się od problemów i rozluźnienie umysłu lub ciała. Jednak nie jest ważne przesłanie zawarte w dziełach sztuki, ani jej wpływ na ludzki umysł. Ważny jest efekt, jaki nam daje i to czy pomaga nam w określonej chwili z naszymi smutkami czy rozterkami. Liczy się to czy daje nam to, czego w niej szukamy.

Dlatego właśnie po ciężkim dniu w pracy wracamy do domów i z rozkoszą oddajemy się czytaniu książek, oglądaniu filmów czy seriali, graniu na komputerze czy słuchaniu muzyki. Stres i złe myśli szybko umykają pod wpływem ulubionych form sztuki, co pozwala na szybkie pobieranie się i znalezienie energii do działania w dniu następnym. Jest tez czasem tak, że sztuka podaje nam pomysły na życie, według których możemy zmienić nasze życie i sprawić, że będzie mniej wypełnione przykrymi sprawami. Każdy w sztuce znaleźć może to, czego poszukuje od dawna, wystarczy tylko zrobić pierwszy krok i przekonać się, że dzieła sztuki potrafią doskonale wpływać na nasze życie i samopoczucie. Koją, łagodzą objawy nerwowych sytuacji, dają nadzieję i pozwalają myśleć o przyszłości, jako miejscu na świecie, które będzie łatwiejsze do życia. Dzięki sztuce wiele osób radzi sobie ze swoimi problemami, bo jest to najlepszy sposób na wiele dolegliwości sercowych i uczuciowych. Wystarczy spróbować, ale i tak pewnie zdecydowana większość z nas zdaje sobie sprawę z tego faktu.

Nie lubimy nakazów i zakazów

Co pojawia się w naszej głowie, jako pierwsze, gdy słyszymy od kogoś, że czegoś zrobić nie możemy? Oczywiście najpierw czujemy wewnętrzny sprzeciw i złość, bo jak to jest, że ktoś nam może czegoś zakazywać? Przecież jesteśmy wolnymi ludźmi i możemy robić, co tylko się nam podoba. Ale nie wszystkie zakazy i nakazy są złe, bo wiele z nich ma za zadanie utrzymać nas w dobrym zdrowiu i przede wszystkim nie szkodzić innym. Można oczywiście wychodzić z założenia, że zakazy są po to, by je łamać, ale gdyby wszyscy w ten sposób postępowali, to żylibyśmy w świecie bezprawia, w którym rządziliby najsilniejsi, a jedynym słusznym prawem byłoby prawo pięści. Na szczęście żyjemy w państwie prawa, w którym zdecydowana większość ludzi określonych zasad życia przestrzega. Jednak sensem tego wpisu nie jest ślepe posłuszeństwo w każdym przypadku, a umiejętność dostrzeżenia złych zamiarów i krzywdzących decyzji, które nie chronią nas przed złem, a jedynie zabierają nam nasze przyjemności i rzeczy, do których mamy święte prawo.

I wbrew pozorom, wbrew nastrojowi pierwszego akapitu, który sugeruje rewoltę wobec ograniczeń ze strony państwa, chodzi tu o ustosunkowanie się do ludzi, którzy ze sztuką w każdej jej formie próbują walczyć na różne sposoby. Często słyszy się o bojkotowaniu różnych form artystycznych, które nie odpowiadają jakiejś części społeczeństwa. Ludzie gromadzą się po kinami, teatrami czy galeriami sztuki i protestują przeciwko dziełom sztuki, które w ich mniemaniu deprawują młodzież, albo brukają tradycję, religię czy spokój społeczny. I najczęściej są to niewielkie grupki przeciwników danego dzieła, kilkadziesiąt osób, które próbują narzucić wszystkim innym swoje zdanie. I mimo iż można protestować i wyrażać publicznie swoje zdanie, mimo iż można sprzeciwiać się wobec czegoś, to wciąż nie można oczekiwać, że głos mniejszości czy czyjkolwiek będzie w stanie zabrać innym prawo do kontaktu ze sztuką, jaka by ona nie była. Bo sztuka jest również formą wyrażania emocji i własnego zdania artysty i również ona ma prawo być prezentowana publicznie.

Ale prawdziwym problemem ludzi, którzy pragnęliby dostosować sztukę całego świata pod swoje dyktando nie jest ich częsta agresja i próby narzucenia innym swojego zdania. Problemem tych ludzi jest brak umiejętności wyrwania się ze sztywnych ram postrzegania świata i sztuki. Nie potrafią oni dojrzeć czegoś więcej w dziełach, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się obrazoburcze. Nie patrzą w głąb, nie analizują i nie chcą zrozumieć pewnych elementów, dlatego oceniają powierzchownie i idą za głosem pierwszego uczucia, które pojawi się w nich pod wpływem dzieła sztuki. Wystarczy im wiadomość, że w jakimś spektaklu teatralnym pojawi się pornografia i nie czują się nawet w obowiązku zweryfikowania tych wiadomości. Za to czują się w świętym obowiązku, by spektakl ten usunąć ze świata, zabezpieczyć wejście do teatru, by nikt nie mógł przedstawienia obejrzeć w dniu premiery. A później i tak okazuje się, że nie było najmniejszych powodów do paniki czy złości, bo pornografii na scenie nie uraczył nikt.

Nie da się nakazać komuś unikania pewnych dzieł sztuki i nie da się wprowadzić zakazów dotyczących kontaktów z nią. Współczesny świat nie jest już tak ograniczony pod względem przepływu informacji, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Dzisiaj rożnego rodzaju zakazy i nakazy stają się powodem nie do grzecznego i przestrzegania, ale do swoistego buntu. Wolność polega na nieskrępowanym dostępie do dzieł sztuki, które nie zawsze muszą być dla wszystkich przyzwoite. Ale ich pojawienie się na świecie nie może być niczym ograniczone, a na pewno nie głosem mniejszości, która za sprawą powierzchownego zaznajomienia się z czymś czuje się w obowiązku do ochrony ludzkości przez zepsuciem i złem. W sztuce nie ma ograniczeń i może ona poruszać wiele tematów, które nie zawsze wszystkim muszą przypaść do gustu. Nie można zakazać dostępuj do niej, ani prześladować ludzi, którzy chcą z nią obcować. Bo to po prostu nic nie da.

Każdy z nas jest artystą

Ludzie nie są tylko szkodnikami, które zalały w pewnym momencie ziemię, opanowały wszystkie kontynenty i okrzyknęły się władcami świata. Jako ludzkość nie tylko bierzemy, mimo iż bierzemy ciągle. Nie tylko wykorzystujemy i siejemy spustoszenie. W wielu przypadkach jesteśmy także twórcami, swoistymi zbawicielami. Tworzymy różne piękne rzeczy, przyczyniamy się do poprawy wielu spraw i ratujemy kogoś lub coś przed zagładą. Ale nie chodzi tu tylko i wyłącznie o budowanie, wznoszenie budowli, produkcję różnych dóbr i zabawek dla małych i dużych. Chodzi przede wszystkim o elementy, które wpisują się w kulturę całego świata i wielu nacji jednocześnie. Chodzi o sztukę(niespodzianka!) i jej obecność w naszym życiu. Sztuka jest wszędzie, w każdym momencie naszego życia i zawsze możemy poczuć jej obecność. Wszystko, co się dookoła nas znajduje, każde miasto, przedmioty codziennego użytku, elementy pozornie mało znaczące dla naszej estetyki – to jest sztuka. Nawet rzeczy produkowane w fabrykach na masową skalę noszą na sobie znamię sztuki, bo jakieś emocje wywołują, jakieś elementy zaprojektowane przez artystów posiadają.

Ale stwierdzenie, że każdy z nas jest twórcą, artystą, wynikać może nie tylko z tego, że w jakimś stopniu przyczyniamy się do kreowania naszej rzeczywistości, że odpowiadamy za stan naszego życia. Chodzi o to, że każdego dnia, samodzielnie coś tworzymy. Wielu z nas w czasach młodości miało przynajmniej krótką przygodę z tworzeniem własne poezji, powieści, muzyki czy rysunków. Jako dzieci braliśmy w ręce kredki czy ołówki i szkicowaliśmy coś z mniejszym lub większym ładem na kartkach papieru. W szkole średniej pragnęliśmy być artystami pełną gębą, marzyliśmy o świetlanej przyszłości i poważnie podchodziliśmy do swoich popołudniowych sesji twórczych. Chcieliśmy mieć jakiś wpływ na nasze życie i nasze otoczenie, dlatego pragnęliśmy tworzyć cokolwiek – byle tylko odnaleźć się w tym i znaleźć ukojenie lub spełnienie. Oczywiście mało kto zdołał wynieść z młodości nie tylko zapał do tworzenia sztuki, ale przede wszystkim jakikolwiek talent, który pozwoliłby mu na życie ze swojej twórczości.

Niemniej w obecnym życiu każdy z nas w jakimś stopniu jest artystą. Nie musimy malować obrazów, pisać książek, komponować muzyki czy kręcić filmów, by być artystami. Dla wielu oburzającym jest fakt, że obecnie każdy może być i każdy jest fotografem. W naszych telefonach mamy funkcje robienia zdjęć, z której często korzystamy. A robiąc zdjęcie, publikując je na portalu społecznościowym tworzymy sztukę. Mniej lub bardziej ambitną, amatorską lub mająca ambicje na bycie profesjonalną, ale zawsze sztukę. Również w naszej pracy jesteśmy artystami, którzy znają się na swoim rzemiośle i niczym rzeźbiarze kujemy w marmurze nowe projekty, tworzymy tabelki lub eksponujemy towary. Nie zawsze efekty naszych działań nazwać można sztuką, ale czyż nie jest artystą człowiek, który tworzy nowe, dzierga coś z niczego? Czyż nie jest artystą pracownik fizyczny, który maluje pasy na drogach, albo prawnik tworzący ważne pismo sądowe i zdający się na własny zasób słów oraz umiejętność składania przyjemnych i zrozumiałych zdań? Oczywiście, że takie osoby artystami nazwać można.

Nie musimy tworzyć dzieł sztuki, które porwą miliony i wzbudzą w ludziach piękne emocje. Nie musimy ubierać się w ekscentryczny sposób, spędzać całych dni, tygodni czy miesięcy na dopracowywaniu swojego najnowszego dzieła i określać się mianem artystów, byśmy artystami mogli być. Bo każdy produkt wynikający z czyjegoś wysiłku, każdy element powstający w wyniku działania czyjejś wyobraźni jest swoistym dziełem sztuki. A proces twórczy pracownika sklepu z elektroniką użytkową, który układa towar na ekspozycji nie musi w niczym różnić się od procesu twórczego malarza, który wiele obrazów stworzył, mnóstwo farby zużył i pół świata zwiedził w ramach organizowania wystaw swoich dzieł. Tworzenie czegokolwiek polega zawsze na tym samym, czyli na dawaniu komuś określonych emocji i korzyści. Cała reszta, cała otoczka tego procesu jest po prostu umowna i sprzyja jedynie wyznaczaniu granic oraz podziałów w rolach społecznych.

Dlaczego czasem boimy się sztuki?

Lęki różnego rodzaju i przed różnymi rzeczami są nieodłącznym elementem naszego życia i świata. Od wieków ludzie obawiali się różnych spraw, które spędzały im sen z powiek i sprawiały, że serce biło szybciej. Z każdym kolejnym rokiem lęki te zmieniały się w zależności od tego, jak zmieniało się życie społeczeństw. W czasach obecnych sprawa związana z fobiami różnego rodzaju i strachem przed pewnymi rzeczami jest znacznie bardziej poważna, niż kiedyś. Wszystko przez to, że obecnie na świecie funkcjonuje wiele rozwiązań, udogodnień, wynalazków, które mają za zadanie ułatwiać życie ludziom. Ale nadmiar wrażeń, bodźców i źródeł różnych emocji doprowadził do tego, że wraz z pojawianiem się nowych możliwości, nasze fobie zaczęły przybierać kolejne postaci. I tak są osoby, które boją się otwartych przestrzeni i wolą spędzać swój czas w domowym zaciszu lub w wąskich uliczkach. Są ludzie, którzy lękają się samochodów, bo kojarzą im się z wypadkami i śmiercią. Są też tacy, którzy lękają się telefonów komórkowych, bo upatrują w nich źródło chorób i nowotworów.

I można zastanowić się, gdzie w tym wszystkim jest sztuka. Dlaczego akurat jej miałby się ktoś bać, wszak sztuka ma dawać przyjemność, pobudzać nasze serca i umysły do działania na wyższych obrotach. Któż mógłby bać się sztuki i tego, co daje każdemu z nas, czyli emocji i pięknych przeżyć. A jednak sztuka również może być dla niektórych osób swoistą fobią. Oczywiście nie poważną, nie paraliżującą i sprawiającą, że ktoś wpaść może w panikę swoistą. Nie o to w tym chodzi, bo sztuki bać się można przede wszystkim i tylko z powodu właśnie tych emocji, które daje ona wszystkim dookoła. A emocje są już poważniejszym problemem ludzi, bo nie każdy potrafi sobie z nimi radzić, nie każdy umie się zachować, kiedy już do nas dotrą i nie każdy chce je czuć. Miłość, radość, smutek, przejęcie, euforia, nadzieja, strach, niepewność, rozczarowanie – jest jeszcze wiele emocji i uczuć, które pojawiają się w nas pod wpływem sztuki i nie każdy lubi z tymi emocjami obcować.

Wszystko wynikać może z tego, że każdy z nas przyzwyczajony jest do okazywania uczuć. Są osoby, które świadomie tłumią w sobie wszelkie emocje, był tylko nie pokazać innym, że coś czują. A to wynika z faktu, że kogoś, kto okazuje emocje łatwo jest zranić, podejść i zaskoczyć. Nie od dziś wiadomo, że emocje potrafią przyćmić zdrowy rozsądek. Zakochani w sobie kochankowie często zatracają się w swoim młodym i świeżym uczuciu i jeżeli nie są doświadczeni w relacjach z płcią przeciwną, to potrafią narobić sobie problemów w szkołach, w domu czy w pracy. Zranione osoby nie chcą czuć nadziei i miłości, nie chcą się pogodzić z tym, że ktoś może być szczęśliwy i szczęścia do siebie nie dopuszczają, by nie ryzykować kolejnej krzywdy. Strach przed emocjami, uczuciami jest domeną ludzi, którzy nie potrafią nad swoim wnętrzem panować. A w sztuce emocji jest najwięcej, bowiem na emocjach ta dziedzina się opiera, dlatego wielu z nas rezygnuje z oglądania ulubionych filmów, słuchania muzyki czy czytania książek, byle tylko nie dopuszczać do siebie czegoś, co może sprawić nam ból i rozczarowanie, albo przywołać bolesne i świeże jeszcze wspomnienia.

Można bać się sztuki z racji ładunku emocjonalnego, które niosą ze sobą wszystkie dzieła. Można unikać czucia czegoś więcej, niż rozczarowania czy nadziei, bo nie chcemy wystawiać się na emocjonalny atak z czyjejś strony. Możemy bać się dzieł sztuki, żeby nie pokazywać innym, że coś nas porusza czy sprawia nam przyjemność, bo mogłoby to zakończyć się odebraniem nam czegoś ważnego. Pod względem uczuć, wiele może być powodów ograniczania ich okazywania czy obcowania z nimi. Jednak sposób na radzenie sobie z tą sytuacją nie leży w unikaniu sztuki i odcinaniu się od emocji. Rozwiązaniem jest nauczenie się panowania nad tym, co czujemy i nie pozwalania emocjom na rządzenie naszym światem i życiem. Oczywiście jest niezwykle trudno zapanować na uczuciami i poskromić je w sobie, ale czasem warto postarać się w tym temacie, by później nie cierpieć z powodu własnych błędów. A z samej sztuki rezygnować nigdy nie warto, bo to ona nadaje naszemu życiu sens i pozwala nam na oderwanie się od szarej rzeczywistości.